Miałam okazję spróbować u koleżanki i od razu poprosiłam o przepis. Jest dobra, umiarkowanie puszysta, nie wymaga czasu na wyrastanie i zagniatanie i w ogóle jest git 😋 A więc przepis: Ciasto: 2 szklanki mąki 1/2 łyżeczki soli 1 łyżka oleju 1/2 szklanki ciepłej wody 1 łyżeczka cukru 25 g (1/4 kostki) świeżych drożdży Mąkę i sól wymieszać w misce. Do wody dać cukier i wkruszyć drożdże, mieszać aż się wszystko rozpuści, dodać olej. Nie czekać aż rozczyn wyrośnie, tylko od razu wlać do miski z mąką i zacząć zagniatać ciasto. Jak się uformuje w kulkę to znaczy, że już jest dobre. Jakby się długo kleiło to dosypać ciut mąki, jak będzie za suche - dolać kapkę wody. Ja używam tej samej szklanki do odmierzania mąki i wody i jeszcze mi się nie zdarzyło niczego dodawać ekstra. Ciasto przykryć i szykować dodatki: utrzeć ser, pokroić jakąś wędlinę czy szynkę, cebulę, pieczarki - wedle upodobań. Sos pomidorowy zrobić z pomidorów w puszce - podsmażyć je na patelni dodając ...
Nie ukrywam, że jak nie miałam dzieci, to ubieranie choinki było dla mnie koszmarem. A właściwie to nie. Nie było to koszmarem, bo rzadko kiedy choinkę ubierałam. Był to dla mnie ot, niepotrzebny wiecheć, który zbiera tylko kurz. Pamiętam, że jako dziecko nie mogłam się doczekać, kiedy będziemy wspólnie ubierać owo drzewko, jednak z biegiem lat, gdy już byłam wystarczająco duża, by sama wszystko ogarnąć, ozdabianie choinki było po prostu moim obowiązkiem. Puf! Czar prysnął. Z roku na rok coraz mniej frajdy mi to przynosiło, bo tata w pracy, mama w kuchni, a ja przy bombkach oraz poplątanych łańcuchach i lampkach, które czasem trzeba było pojedynczo sprawdzać, bo nie działały. Ale do rzeczy. Jak w tytule - teraz mam dwójkę dzieci i jak widzę te iskierki w oczach, zachwyty i "ochy i achy" na wszystkie świąteczne dekoracje i ozdoby do kupienia, to nawet mi nie przeszkadza, że markety gwiazdkują już w listopadzie 😉 Patrzę na moje pociechy i nie mogę przestać się uśmie...