Skip to main content

Szybka i Smaczna Pizza

Miałam okazję spróbować u koleżanki i od razu poprosiłam o przepis. Jest dobra, umiarkowanie puszysta, nie wymaga czasu na wyrastanie i zagniatanie i w ogóle jest git 😋



A więc przepis:

Ciasto:
2 szklanki mąki
1/2 łyżeczki soli
1 łyżka oleju
1/2 szklanki ciepłej wody
1 łyżeczka cukru
25 g (1/4 kostki) świeżych drożdży


Mąkę i sól wymieszać w misce.
Do wody dać cukier i wkruszyć drożdże, mieszać aż się wszystko rozpuści, dodać olej. Nie czekać aż rozczyn wyrośnie, tylko od razu wlać do miski z mąką i zacząć zagniatać ciasto. Jak się uformuje w kulkę to znaczy, że już jest dobre.

Jakby się długo kleiło to dosypać ciut mąki, jak będzie za suche - dolać kapkę wody.
Ja używam tej samej szklanki do odmierzania mąki i wody i jeszcze mi się nie zdarzyło niczego dodawać ekstra.


Ciasto przykryć i szykować dodatki: utrzeć ser, pokroić jakąś wędlinę czy szynkę, cebulę, pieczarki - wedle upodobań.
Sos pomidorowy zrobić z pomidorów w puszce - podsmażyć je na patelni dodając odrobinę oliwy i przyprawy - sól, oregano, bazylię, paprykę.
Opcja dla leniwców - użyć ketchup zamiast sosu 😁 


Ciasto rozwałkować dość cienko, max na 5 mm.
Można chwilę poczekać, aż rozwałkowane ciasto trochę urośnie, ale nie jest to konieczne bo ładnie wyrasta w piekarniku 🙂

Oczywiście ciasto można podzielić - jedna duża pizza lub kilka mniejszych. Mi wychodzi jedna wielkości średniego talerza i 2 mniejsze niż talerzyk - dla dzieci 

Najpierw smarujemy ciasto sosem pomidorowym, później sypiemy ser, następnie dodajemy dodatki od tych najbardziej suchych po te z największą ilością wody, czyli pieczarki i cebulka powinny znaleźć się na samej górze, aby woda mogła spokojnie odparować podczas pieczenia.

Pizzę pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190st.C przez około 25 - 35 minut w zależności od wielkości pizzy.

I to wszystko, cała filozofia. Nawet nie trzeba podsypywać blatu mąką bo ciasto mimo iż lekko klejące to nie zostaje na blacie.


Smacznego!
--- Cukiernieczka ♥ ---


Poniżej fotki:










Comments

Popular posts from this blog

Kilka Słów o Wdzięczności

W miniony czwartek mieliśmy zabrać dzieciaki na wycieczkę niespodziankę do ZOO, ale... zdecydowaliśmy, że przekładamy wycieczkę na piątek, bo w czwartek dzieciaki miały w przedszkolu fajne przedstawienie i Młoda nie mogła się doczekać. I pech chciał, że w ten oto czwartek odebraliśmy Młodszą z przedszkola z temperaturą bliską 39st.C... Właśnie mieli po mnie dzwonić, bo cały dzień było dobrze i dopiero po podwieczorku jakaś taka zmizerniała się zrobiła. Oczywiście była złość, bo wyjazd już kilka razy musiał być przekładany. Jest wrzesień, a nam od lipca coś przeszkadza. A to upały zbyt duże, a to ktoś się pochoruje, a to jeszcze co innego. Tylko jak tak sobie pomyślałam, już na spokojnie, to uznałam, że mieliśmy szczęście w nieszczęściu i powinniśmy być wdzięczni. Dlaczego? Bo gdyby nie to przedstawienie w przedszkolu, na którym Młoda bardzo chciała być, to najzwyczajniej w świecie byśmy pojechali i... zawijali się zmartwieni z gorączkującą trzylatką. Nie jesteśmy mobilni (je...

Kilka Prawd o Dzieciach

Na początku od razu piszę bardzo bezczelnie i prosto z mostu, że prawda, jakby na nią nie patrzeć, jest jak zadek - każdy ma swój. Tak więc poniżej wymienione punkty są moimi odczuciami subiektywnymi i nikt nie musi się z nimi zgadzać. Oczywiście lista jest poniekąd na poprawę humoru i do potraktowania z przymrużeniem oka ;) A więc jadę z koksem: 1.       Ponad pół roku nosisz w sobie małego pasożyta, który wysysa z Ciebie wszystko to, co najlepsze, a Ty się jeszcze z tego cieszysz. 2.       Jak już wypchniesz z siebie te +/- 3 kilo (lub je z Ciebie wyciągną), to jesteś jak na haju i myślisz, że największy ból masz już za sobą. Ah, ta słodka niewiedza rodzenia pierwszego dziecka! 3.       Karmienie piersią i początki macierzyństwa nigdy nie są takie, jak je sobie wyobrażamy. Lepiej nie planować i nie martwić się na zapas. Tak nawiasem mówiąc czym dalej w czasie tym większa niewiadoma. 4.   ...

Coś na Wyobraźnię

Siedzisz wieczorem we fotelu i czytasz książkę. Albo udało Ci się znaleźć ciekawy film w telewizji i go oglądasz. Jest już ciemno, ale włączoną masz tylko małą lampkę, żeby było bardziej nastrojowo. I nagle coś słyszysz. Jakieś puknięcie. Skąd dobiegało? Zza drzwi? Nie… bardziej to brzmiało jakby nie wiem… z kuchni? Łazienki? Myślisz: „Może obaliło się coś na suszarce do naczyń…” czy coś w tym stylu… Ale… czy idziesz sprawdzić? Ile razy szłaś zobaczyć, czy nie trzeba czegoś podnieść, ale zastałaś wszystko w idealnym porządku? A co, jeśli nie jesteśmy sami? A co, jeśli wszystkie opowieści o chochlikach, duchach i innych niekoniecznie proszonych w domu gościach nie są do końca zmyślone? Siedzisz i słyszysz „puk”. Ignorujesz. Po kilku(nastu) sekundach kolejne puknięcie, nieco głośniejsze – podnosisz na moment wzrok bez przekonania, jakbyś chciała spojrzeć przez ścianę i dojrzeć źródło hałasu. Jednak jest to przelotne spojrzenie i szybko wracasz do wcześniejszego zajęcia. Za chw...