Skip to main content

Kilka Słów o Wdzięczności

W miniony czwartek mieliśmy zabrać dzieciaki na wycieczkę niespodziankę do ZOO, ale...

zdecydowaliśmy, że przekładamy wycieczkę na piątek, bo w czwartek dzieciaki miały w przedszkolu fajne przedstawienie i Młoda nie mogła się doczekać.

I pech chciał, że w ten oto czwartek odebraliśmy Młodszą z przedszkola z temperaturą bliską 39st.C... Właśnie mieli po mnie dzwonić, bo cały dzień było dobrze i dopiero po podwieczorku jakaś taka zmizerniała się zrobiła.

Oczywiście była złość, bo wyjazd już kilka razy musiał być przekładany. Jest wrzesień, a nam od lipca coś przeszkadza. A to upały zbyt duże, a to ktoś się pochoruje, a to jeszcze co innego.
Tylko jak tak sobie pomyślałam, już na spokojnie, to uznałam, że mieliśmy szczęście w nieszczęściu i powinniśmy być wdzięczni. Dlaczego? Bo gdyby nie to przedstawienie w przedszkolu, na którym Młoda bardzo chciała być, to najzwyczajniej w świecie byśmy pojechali i... zawijali się zmartwieni z gorączkującą trzylatką. Nie jesteśmy mobilni (jeszcze) i podróż do ZOO oznacza dla nas około 45 km jazdy autobusem, a później tramwaj czy inne środki komunikacji miejskiej. Wycieczka byłaby nieudana, Młoda zawiedziona, że szybko musimy wracać, a o nerwach nie wspomnę.
W piątek nastąpiło "cudowne ozdrowienie" i Młodsza rozsadzała mieszkanie energią, którą zgromadziła przesypiając grube 14 godzin. Do przedszkola poszła tylko Młoda, bo z Młodszą nie chcieliśmy ryzykować. Później oczywiście był moment rezygnacji: "A mogliśmy w ten piątek jednak jechać, bo jednak nic jej nie jest..." i popołudniu zaczęło masakrycznie wiać i trochę padać!!!

Mój wniosek? Nic nie dzieje się bez przyczyny, a Wszechświat potrafi nam sprzyjać. Trzeba tylko się na niego otworzyć i umieć odczytywać znaki.

A dzieci? Dzieci nic - w końcu wyjazd miał być niespodzianką, więc do teraz nie mają świadomości, co je ominęło (tymczasowo, bo wyjazd się odbędzie prędzej czy później!). Nie warto maluchom wspominać o takich rzeczach, bo nawet, jeśli już dużo potrafią zrozumieć, to mama i tata i tak będą ci źli, bo obiecali frajdę a jest siedzenie w domu. No i oczywiście mimo, iż by zrozumiały, że co się odwlecze, to nie uciecze, to nie wierzę, przynajmniej w przypadku Młodej, że nie było by jej przykro.

Pozdrawiam,
Cukierniczka ^_^

Comments

Popular posts from this blog

Kilka Prawd o Dzieciach

Na początku od razu piszę bardzo bezczelnie i prosto z mostu, że prawda, jakby na nią nie patrzeć, jest jak zadek - każdy ma swój. Tak więc poniżej wymienione punkty są moimi odczuciami subiektywnymi i nikt nie musi się z nimi zgadzać. Oczywiście lista jest poniekąd na poprawę humoru i do potraktowania z przymrużeniem oka ;) A więc jadę z koksem: 1.       Ponad pół roku nosisz w sobie małego pasożyta, który wysysa z Ciebie wszystko to, co najlepsze, a Ty się jeszcze z tego cieszysz. 2.       Jak już wypchniesz z siebie te +/- 3 kilo (lub je z Ciebie wyciągną), to jesteś jak na haju i myślisz, że największy ból masz już za sobą. Ah, ta słodka niewiedza rodzenia pierwszego dziecka! 3.       Karmienie piersią i początki macierzyństwa nigdy nie są takie, jak je sobie wyobrażamy. Lepiej nie planować i nie martwić się na zapas. Tak nawiasem mówiąc czym dalej w czasie tym większa niewiadoma. 4.   ...

Coś na Wyobraźnię

Siedzisz wieczorem we fotelu i czytasz książkę. Albo udało Ci się znaleźć ciekawy film w telewizji i go oglądasz. Jest już ciemno, ale włączoną masz tylko małą lampkę, żeby było bardziej nastrojowo. I nagle coś słyszysz. Jakieś puknięcie. Skąd dobiegało? Zza drzwi? Nie… bardziej to brzmiało jakby nie wiem… z kuchni? Łazienki? Myślisz: „Może obaliło się coś na suszarce do naczyń…” czy coś w tym stylu… Ale… czy idziesz sprawdzić? Ile razy szłaś zobaczyć, czy nie trzeba czegoś podnieść, ale zastałaś wszystko w idealnym porządku? A co, jeśli nie jesteśmy sami? A co, jeśli wszystkie opowieści o chochlikach, duchach i innych niekoniecznie proszonych w domu gościach nie są do końca zmyślone? Siedzisz i słyszysz „puk”. Ignorujesz. Po kilku(nastu) sekundach kolejne puknięcie, nieco głośniejsze – podnosisz na moment wzrok bez przekonania, jakbyś chciała spojrzeć przez ścianę i dojrzeć źródło hałasu. Jednak jest to przelotne spojrzenie i szybko wracasz do wcześniejszego zajęcia. Za chw...