Skip to main content

Dzisiaj Piekę... Chlebek z dyni!

Uwielbiam dynię. Zupa na słodko z kluskami, na pikantnie z warzywami, ciasteczka dyniowe, babeczki zwykłe z dynią i babeczki dyniowo serniczkowe z cynamonową kruszonką... mmm!
Ale dziś nic z powyższych, dzisiaj przepis na chlebek.


Zmodyfikowany przepis mojej mamy, bo jej chlebek, mimo że w smaku dobry, to jednak twardawy i "suchotnikowy" troszkę. Ten jest puszysty i zachowuje świeżość co najmniej trzy dni. Nie wiem jak dalej, bo dłużej nigdy nie wytrzymał.
Moje dzieci jak słyszą, że coś mam piec, to pytają czy żółty chlebek, bo tak im smakuje - to chyba wystarczający dowód na to, że chleb jest smaczny ^_^

Składniki:
1,2 kg dyni pokrojonej w kostkę (waga po obraniu, ze skórą trzeba
doliczyć ze 30 dag)
1 1/3 ciepłego mleka
100 g roztopionego masła
1/3 szklanki cukru lub innego słodzidła
50 g świeżych drożdży lub 2x7 g torebki suszonych
około 1,5 kg mąki pszennej*
2 łyżeczki soli
roztrzepane jajko do posmarowania chlebka

*można użyć innej, ale to może zmienić puszystość i delikatność chlebka.

Wykonanie:
1. Dynię rozgotować i odparować nadmiar wody. Mi po tym zabiegu zostało około 850 gramów musu. Trochę więcej czy mniej nie zrobi szczególnej różnicy.
2. Do dużej miski wlać 1/3 kubka mleka, wkruszyć drożdże (lub wsypać sproszkowane), dodać łyżkę cukru (odsypać z podanej wyżej ilości) i 2 niezbyt czubate łyżki mąki, dokładnie wymieszać łyżką.
3. Miskę przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (u mnie ok. 30 min). Przy drożdżach instant nie odstawiać tylko działać dalej.
4. Następnie dodać masło, resztę mleka i cukru oraz mus dyniowy i połączyć wszystko łyżką.
5. Wsypać sól i dosypywać po ok. szklance mąki.
6. Mieszać łyżką tak długo, jak się da, później wyłożyć ciasto na dość obficie podsypany mąką blat i wyrabiać ciasto ręcznie przez około 10 minut. Wskazówka: dobra skoczna muzyka i ciasto wyrabia się niemal samo ;) Można je poboksować, poprzerzucać i pougniatać :D
7. Ciasto pochłania duże ilości mąki więc po wyłożeniu go na blat kuchenny należy dosypywać jej dosłownie po łyżeczce i to dopiero jak będzie się tak kleić, że zacznie zostawać na dłoniach. Takie delikatne podsypywanie mąką wystarcza w zupełności, bo czym więcej mąki dostanie, tym twardsze będą chlebki. Po tych 10 minutach wyrabiania ciasto może się delikatnie kleić, ale tak już może zostać.
8. Sporą miskę posmarować cienko olejem lub innym tłuszczem (jadalnym) i włożyć ciasto. "Zakleić" miskę folią spożywczą i najlepiej na noc włożyć do lodówki. To jest tak zwane powolne wyrastanie, dzięki któremu wypieki drożdżowe są delikatniejsze.
9. Rano wyciągnąć połowę ciasta, szybko zagnieść przez chwilkę, podzielić na 2 części i włożyć do foremek "keksówek", tych większych, o długości 30 cm. Ja foremki wykładam papierem do pieczenia, w innym wypadku raczej trzeba je natłuścić. Drugą połowę ciasta można z powrotem dać do lodówki.
10. Włączyć piekarnik i przykryte foremki położyć w pobliżu, niech mają ciepełko do wyrastania. Piekarnik ma się grzać do temp. 190st.C i w takiej też pieczemy chlebki.
11. Jak chlebki ładnie urosną, a zajmie im to około 20-30 min, to rozciąć w dwóch miejscach po skosie, jak to jest na normalnych chlebach i posmarować jajkiem.
12. Jak pieczemy obie foremki razem, należy piec przez 45-50 minut, jak pojedynczo to powinno wystarczyć 35 minut. Około 10 minut przed końcem pieczenia robimy test patyczkiem, czy będzie suchy czy oblepiony ciastem po wbiciu go w pieczywo :)
13. Upiec kolejne chlebki z drugiej połowy ciasta według powyższych wskazówek.


W zależności ile nam wyjdzie dyni, jakich drożdży użyjemy i ile mąki się wciśnie w chleb, czwarty chlebek może być większy lub mniejszy. Może nawet się zdarzyć, że ostatni wciśnie się w mniejszą formę (jeśli macie i chcecie jej użyć). Foremki do chlebków powinny być zapełnione niewyrośniętym ciastem do około połowy wysokości. Nie przejmujcie się jak ciasta nie starczy aby było od brzegu do brzegu, nic się nie stanie ;)
Opisu sporo, ale chciałam być dokładna. Tak na prawdę nie jest z tym dużo roboty.

Smacznego ^_^
--- Cukierniczka ---

Poniżej galeria:



Ciasto w trakcie dodawania mąki i takie, które już należy przetransportować na blat.



Ciasto niewyrośnięte i ciasto... wyrośnięte ;)


Chlebki niewyrośnięte i chlebki upieczone.

Comments

Popular posts from this blog

Kilka Słów o Wdzięczności

W miniony czwartek mieliśmy zabrać dzieciaki na wycieczkę niespodziankę do ZOO, ale... zdecydowaliśmy, że przekładamy wycieczkę na piątek, bo w czwartek dzieciaki miały w przedszkolu fajne przedstawienie i Młoda nie mogła się doczekać. I pech chciał, że w ten oto czwartek odebraliśmy Młodszą z przedszkola z temperaturą bliską 39st.C... Właśnie mieli po mnie dzwonić, bo cały dzień było dobrze i dopiero po podwieczorku jakaś taka zmizerniała się zrobiła. Oczywiście była złość, bo wyjazd już kilka razy musiał być przekładany. Jest wrzesień, a nam od lipca coś przeszkadza. A to upały zbyt duże, a to ktoś się pochoruje, a to jeszcze co innego. Tylko jak tak sobie pomyślałam, już na spokojnie, to uznałam, że mieliśmy szczęście w nieszczęściu i powinniśmy być wdzięczni. Dlaczego? Bo gdyby nie to przedstawienie w przedszkolu, na którym Młoda bardzo chciała być, to najzwyczajniej w świecie byśmy pojechali i... zawijali się zmartwieni z gorączkującą trzylatką. Nie jesteśmy mobilni (je...

Kilka Prawd o Dzieciach

Na początku od razu piszę bardzo bezczelnie i prosto z mostu, że prawda, jakby na nią nie patrzeć, jest jak zadek - każdy ma swój. Tak więc poniżej wymienione punkty są moimi odczuciami subiektywnymi i nikt nie musi się z nimi zgadzać. Oczywiście lista jest poniekąd na poprawę humoru i do potraktowania z przymrużeniem oka ;) A więc jadę z koksem: 1.       Ponad pół roku nosisz w sobie małego pasożyta, który wysysa z Ciebie wszystko to, co najlepsze, a Ty się jeszcze z tego cieszysz. 2.       Jak już wypchniesz z siebie te +/- 3 kilo (lub je z Ciebie wyciągną), to jesteś jak na haju i myślisz, że największy ból masz już za sobą. Ah, ta słodka niewiedza rodzenia pierwszego dziecka! 3.       Karmienie piersią i początki macierzyństwa nigdy nie są takie, jak je sobie wyobrażamy. Lepiej nie planować i nie martwić się na zapas. Tak nawiasem mówiąc czym dalej w czasie tym większa niewiadoma. 4.   ...

Coś na Wyobraźnię

Siedzisz wieczorem we fotelu i czytasz książkę. Albo udało Ci się znaleźć ciekawy film w telewizji i go oglądasz. Jest już ciemno, ale włączoną masz tylko małą lampkę, żeby było bardziej nastrojowo. I nagle coś słyszysz. Jakieś puknięcie. Skąd dobiegało? Zza drzwi? Nie… bardziej to brzmiało jakby nie wiem… z kuchni? Łazienki? Myślisz: „Może obaliło się coś na suszarce do naczyń…” czy coś w tym stylu… Ale… czy idziesz sprawdzić? Ile razy szłaś zobaczyć, czy nie trzeba czegoś podnieść, ale zastałaś wszystko w idealnym porządku? A co, jeśli nie jesteśmy sami? A co, jeśli wszystkie opowieści o chochlikach, duchach i innych niekoniecznie proszonych w domu gościach nie są do końca zmyślone? Siedzisz i słyszysz „puk”. Ignorujesz. Po kilku(nastu) sekundach kolejne puknięcie, nieco głośniejsze – podnosisz na moment wzrok bez przekonania, jakbyś chciała spojrzeć przez ścianę i dojrzeć źródło hałasu. Jednak jest to przelotne spojrzenie i szybko wracasz do wcześniejszego zajęcia. Za chw...