Skip to main content

Dzień Dobry!

Od lat się za to zabierałam, ale jakoś tak nie mogłam usiąść i się... zabrać.

No bo w sumie zaczęcie bloga to niby nie taka łatwa sprawa jakby się nad tym porządnie zastanowić. Wszak trzeba obrać jakiś temat, kierunek i tym torem podążać. Ale co jeśli nagle zmienię zdanie, bo stwierdzę, że jednak wolę inną tematykę?


I tak właśnie Panie, Panowie i inne istoty niemniej zasługujące na szacunek, przedstawiam Wam mój osobisty śmietnik, gdzie każdy od czasu do czasu znajdzie coś dla siebie (chyba że jesteście fanami motoryzacji, filmów romantycznych i sportów ekstremalnych - tu odpadam, choć w sumie macierzyństwo od sportów ekstremalnych daleko nie leży).
A więc co będzie? Dużo będzie. A to przepis podrzucę, na mniej lub bardziej zdrowe żarełko, a to jakiś wpis a'la do pamiętnika, gdzie opiszę jakiś niecodziennie spędzony dzień. Czasem podzielę się jakimś pomysłem na szydełkowe, druciane czy szmatkowe co nie co, a innym razem cofnę się w czasie i powspominam stare dzieje, no bo czemu nie! Mój blog - mogę. No i jeszcze na pewno będę się dzieliła radami wychowawczymi. Co prawda koło pedagoga czy psychologa dziecięcego nawet nie stałam, ale podobno mam podejście i rzekomo jestem dobrą matką, więc może komuś moje wskazówki się przydadzą.
Czy kiedyś się ukierunkuję w jednym temacie? Ciężko stwierdzić! Na chwilę obecną to nawet nie jestem pewna kiedy i o czym będzie wpis numer dwa.
Na dziś dziękuję za uwagę i zapraszam na kolejny wpis, który będzie wielką niewiadomą i w czasie i w temacie.

Pozdrawiam serdecznie,
Cukierniczka

Comments

Popular posts from this blog

Kilka Słów o Wdzięczności

W miniony czwartek mieliśmy zabrać dzieciaki na wycieczkę niespodziankę do ZOO, ale... zdecydowaliśmy, że przekładamy wycieczkę na piątek, bo w czwartek dzieciaki miały w przedszkolu fajne przedstawienie i Młoda nie mogła się doczekać. I pech chciał, że w ten oto czwartek odebraliśmy Młodszą z przedszkola z temperaturą bliską 39st.C... Właśnie mieli po mnie dzwonić, bo cały dzień było dobrze i dopiero po podwieczorku jakaś taka zmizerniała się zrobiła. Oczywiście była złość, bo wyjazd już kilka razy musiał być przekładany. Jest wrzesień, a nam od lipca coś przeszkadza. A to upały zbyt duże, a to ktoś się pochoruje, a to jeszcze co innego. Tylko jak tak sobie pomyślałam, już na spokojnie, to uznałam, że mieliśmy szczęście w nieszczęściu i powinniśmy być wdzięczni. Dlaczego? Bo gdyby nie to przedstawienie w przedszkolu, na którym Młoda bardzo chciała być, to najzwyczajniej w świecie byśmy pojechali i... zawijali się zmartwieni z gorączkującą trzylatką. Nie jesteśmy mobilni (je...

Kilka Prawd o Dzieciach

Na początku od razu piszę bardzo bezczelnie i prosto z mostu, że prawda, jakby na nią nie patrzeć, jest jak zadek - każdy ma swój. Tak więc poniżej wymienione punkty są moimi odczuciami subiektywnymi i nikt nie musi się z nimi zgadzać. Oczywiście lista jest poniekąd na poprawę humoru i do potraktowania z przymrużeniem oka ;) A więc jadę z koksem: 1.       Ponad pół roku nosisz w sobie małego pasożyta, który wysysa z Ciebie wszystko to, co najlepsze, a Ty się jeszcze z tego cieszysz. 2.       Jak już wypchniesz z siebie te +/- 3 kilo (lub je z Ciebie wyciągną), to jesteś jak na haju i myślisz, że największy ból masz już za sobą. Ah, ta słodka niewiedza rodzenia pierwszego dziecka! 3.       Karmienie piersią i początki macierzyństwa nigdy nie są takie, jak je sobie wyobrażamy. Lepiej nie planować i nie martwić się na zapas. Tak nawiasem mówiąc czym dalej w czasie tym większa niewiadoma. 4.   ...

Coś na Wyobraźnię

Siedzisz wieczorem we fotelu i czytasz książkę. Albo udało Ci się znaleźć ciekawy film w telewizji i go oglądasz. Jest już ciemno, ale włączoną masz tylko małą lampkę, żeby było bardziej nastrojowo. I nagle coś słyszysz. Jakieś puknięcie. Skąd dobiegało? Zza drzwi? Nie… bardziej to brzmiało jakby nie wiem… z kuchni? Łazienki? Myślisz: „Może obaliło się coś na suszarce do naczyń…” czy coś w tym stylu… Ale… czy idziesz sprawdzić? Ile razy szłaś zobaczyć, czy nie trzeba czegoś podnieść, ale zastałaś wszystko w idealnym porządku? A co, jeśli nie jesteśmy sami? A co, jeśli wszystkie opowieści o chochlikach, duchach i innych niekoniecznie proszonych w domu gościach nie są do końca zmyślone? Siedzisz i słyszysz „puk”. Ignorujesz. Po kilku(nastu) sekundach kolejne puknięcie, nieco głośniejsze – podnosisz na moment wzrok bez przekonania, jakbyś chciała spojrzeć przez ścianę i dojrzeć źródło hałasu. Jednak jest to przelotne spojrzenie i szybko wracasz do wcześniejszego zajęcia. Za chw...